Search
  • Agnieszka Dixon

Determinizm, wolna wola i „Misie-patysie”


Siedzę w pociągu relacji Londyn-Exeter i myślę o pani X i o tym, co powiedziała na ostatniej sesji, że jej życiowe wybory są ograniczone przez rodzinę i środowisko, przez to, że urodziła się w Polsce, i że wygląda jak wygląda. Pani X wątpi. Wolna wola, wolność wyboru, nieograniczone możliwości naszego umysłu, zmiana, to slogany, które mają na celu odwrócenie uwagi od nieszczęścia i bólu istnienia. Pani X twierdzi, że nasze decyzje są zaprogramowane przez środowisko.

Determinizm kontra wolna wola, odwieczny dylemat. Pani X ma absolutną rację, nasze wybory są ograniczone do możliwości, które uznamy za możliwe (nie, to nie jest niezręczność językowa, lecz świadome sformułowanie).

Myślę sobie o Kubusiu Puchatku i o grze „Misie-patysie”, w którą często bawiłam się z moimi dziećmi. Zasady są proste, uczestnicy ustawiają się rzędem na moście po przeciwnej stronie nurtu rzeki i na trzy-cztery wrzucają patyki do wody. Następnie przechodzą na drugą stronę i czekają. Zwycięża właściciel patyka, który jako pierwszy wypłynie spod mostu.

Niedoświadczeni gracze wierzą, że zwycięstwo zależy od wielkości patyka (na przykład przyjście na świat w zamożnej rodzinie), tymczasem kluczową rolę odgrywa umiejętność obserwowania nurtu i ewentualnych mielizn na drodze patyka (inteligencja). Można osiągnąć prawdziwe mistrzostwo w grze „Misie-patysie” korzystając z pomocy sprzedawców sukcesu, którzy prześcigają się w głoszeniu wiedzy o tym, jak wykorzystać nurt. Pani X próbuje grać, ale bez sukcesów. Jest przekonana, że trafił jej się gorszy patyk i prosi, żebym nauczyła ją jak nie przegrywać w„Misie-patysie” (o wygranej pani X nawet nie marzy). Odmawiam, nie jestem sprzedawczynią sukcesu, w zamian proponuję jogging intelektualny.

Zastanawiam się nad fenomenem gry „Misie-patysie”? Jak to się dzieje, że Puchatka i przyjaciół nie znudziło to ciągłe stanie w tym samym miejscu, na tym samym moście i wrzucanie patyków do wody? Dlaczego zadawala ich namiastka działania? Iluzja wygranej? Udawany wysiłek? Pół-marazm życiowy?

Wyobraźmy sobie, że przyjaciele urządzają Prawdziwe Zawody w Stumilowym Lesie; na przykład wyścigi na polanie. Zamiast skorzystać z patyka i nurtu rzeki, będą biegać - na serio. Czy mają szanse wygrać? Nie od razu. Żeby zająć przyzwoite miejsce w prawdziwym wyścigu, Kubuś musiałby co nieco schudnąć, Kłapouchy uporać się ze swoją melancholią a Prosiaczek dorosnąć. Pan Sowa musiałby przestać latać w chmurach i zmierzyć z własną starością, a Kangurzyca odnaleźć w roli niż innej Supermatka-i-tylko-matka. Kangurzątko zaś musiałoby opuścić wygodną torbę i sprawdzić, czy potrafi być równie wyszczekane, stojąc na własnych nogach bez rodzica w tle.

And so on, and so on, jak mówi Żiżek… Tymczasem pociąg dojeżdza do Exeter.


25 views

© 2023 by Knoll & Walters LLP. Proudly created with Wix.com

  • Facebook Social Icon
  • LinkedIn Social Icon