© 2023 by Knoll & Walters LLP. Proudly created with Wix.com

  • Facebook Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
Search
  • Agnieszka Dixon

Uważaj na gapia!


Lubię metro, podróż stłoczonym wagonem jest niczym wernisaż ludzkich emocji zamkniętych w grymasach, gestach i interakcjach. Staram się nie gapić, ale ciekawość zawsze zwycięża i kończy się na wlepianiu wzroku w pasażerów, którzy intrygują mnie najbardziej. Ot, jak ta kobieta w nienagannie skrojonym płaszczu i z kosztownie niedbałą fryzurą. Usta zaciśnięte w linijkę, podczytuje kieszonkowego penguina i łypie na pasażera z przeciwnego rzędu foteli. Tamten wygląda na budowlańca, pobielone spodnie i zniszczone buty kontrastują z gładką cerą. Kto wie, czym się zajmował w kraju pochodzenia, bo to, że jest emigrantem nie budzi wątpliwości. Ma w oczach gniew człowieka, który pozna smak upokorzenia. Twarz lekko zaróżowiona, być może popija ostatnio albo wiatr na budowie osmagał delikatne policzki. Patrzę na jego dłonie, są jasne, miękkie; opuszki palców przerastają obgryzione paznokcie. Ładny mężczyzna.

Kobieta z penguinem zerka na mnie spod rogowych okularów, zauważyła, że się wgapiam. Rzuca mi karcące spojrzenie. Wie, że przyłapałam ją na zainteresowaniu tamtym mężczyzną; jest zażenowana, nic przecież nie uzasadnia jej prymitywnego zaciekawienia drugim człowiekiem. Każdy szczegół jej garderoby, usztywnione plecy, wytrenowane szczupłe ciało, wysunięty podbródek, nawet sposób w jaki przewraca kartki książki zdradzają jej przynależność do tak zwanej klasy średniej. Prywatna edukacja, lata wyplewienia spontanicznych zachowań i utrwalania wielkopańskich gestów sprawiły, że jej ciało zmieniło się w automat do wywoływania dobrego wrażenia. Takie automaty nie patrzą na ludzi wprost, patrzą przez, patrzą wskroś. Jeśli znajdą się w pułapce wzroku i nie mogą odwrócić głowy, celują z precyzją snajpera w wyśrodkowany punk na czole, gdzieś pomiędzy oczami gapia. Wywołuje to wrażenie nieistnienia, nieważności, zawstydza intruza i zmusza go do pochylenia głowy. Takie automaty wygaszają uśmiech uniesieniem brwi, wymazują złość zaciskając sztywno wargi, maskują nienawiść grymasem niedowierzania. Jedynie aprobata, dezaprobata oraz pogarda mogą swobodnie przepływać po ich twarzach.

W spojrzeniu kobiety z penguinem jest jakiś smutek, który w połączeniu z wąskimi, zaciśniętymi ustami daje wrażenie goryczy. Gorycz jest smakiem rozczarowania, jest jak dorodne jabłko, które zamiast słodkiej wilgoci oferuje cierpkość, jak jesienny pomidor pozbawiony smaku, jak skóropodobne buty, w których pocą się stopy.

Zastanawiam się, co jest źródłem goryczy dla tej przystojnej, zamożnej kobiety i dlaczego tak łapczywie zerka na budowlańca. Być może dostrzega w nim podobieństwo, cień wysokiego pochodzenia, które dla niej stało się pułapką, a dla niego jest przekleństwem.

W jego kraju przynależność klasowa została wytrzebiona w katyńskich lasach, zamarzła w syberyjskich łagrach, zgniła na Pawiakach, sparszywiała w więzieniach NKWD. Na nic mu wytworne DNA pradziadków i wspomnienie o ich rozległych majątkach i koneksjach w przedwojennej Europie. Od trzech pokoleń jego rodzina zarabia na życie pracując, nie da się już odcinać kuponów od pochodzenia. Niby pogodzili się z losem, ale gniew pradziadków krąży w błękitnym krwiobiegu.

Wyobrażam sobie, że gdyby nasz figlarny bóg zamienił ich krajem pochodzenia, budowlaniec siedziałby teraz w nienagannie skrojonym garniturze, a z nogawek jego spodni wystawałyby niesfornie wytworne skarpetki. Kobieta z pinguinem miałaby na sobie całkiem dobrej jakości i mało znoszony strój ze sklepu z używaną odzieżą i jechałaby do pracy u zamożnej rodziny. Być może sprzątałaby tam, gdzie on teraz remontuje stryszek.

A jeszcze ciekawiej byłoby, gdyby Europa nie zwariowała i nie wybuchła pięcioletnim ogniem, który strawił pół kontynentu i wyjałowił ludzi na jej wschodnich krańcach. Być może kobieta z pingwinem i mężczyzna w pobielonych spodniach minęliby się na jakimś wernisażu w Rzymie.

A być może nie spotkaliby się wcale.


14 views