© 2023 by Knoll & Walters LLP. Proudly created with Wix.com

  • Facebook Social Icon
  • LinkedIn Social Icon

Echoistka, idealna żona dla Narcyza

October 31, 2019

 

A było tak: bogini Hera, zazdrosna żono-siostra swojego brato-męża Zeusa (bogowie mają gdzieś mieszczańską pruderię i z rozkoszą oddają się kazirodztwu) przyłapała go kiedyś na flirtach z dziewicami. Nie pierwszy raz, jak wiemy z mitologii. Zanim jednak podejrzenia bogini potwierdziły się, w odkryciu prawdy przeszkodziła Herze niesforna nimfetka Echo. Zatrzymała Herę tuż przed wejściem do komnaty, gdzie niewierny małżonek podrywał młode panienki i zagadała tak skutecznie, że towarzystwu udało się rozproszyć. Hera jednak dotarła do prawdy, a swój gniew, będący zresztą w pełni zrozumiałą reakcją dojrzałości przegrywającej z młodością, przelała na nimfetkę Echo. Chora z nienawiści bogini ukarała dziewczynę odbierając jej mowę, czyli zdolność stanowienia o sobie. Od tej pory nieszczęsna Echo mogła jedynie powtarzać ostatnie zasłyszane słowa, kopiować w nieskończoność cudze myśli i przekonania.

 

We współczesnym, psychologicznym rozumieniu bogini Hera reprezentuje figurę rodzica i zachowuje się jak toksyczna matka, która projektuje na dziecko swoją własną niemoc i cierpienie i atakuje je, odbierając mu możliwość dojrzewania do swojej indywidualności. 

 

Pani X miała taką właśnie matkę, nieprzewidywalną i okrutną, ciągle w pogoni za miłością do coraz to zmieniających się mężczyzn, niepewną siebie. Matka pani X ignorowała sukcesy córki, za to bezlitośnie wyłuskiwała jej słabości i porażki: „tyjesz, coś ty na siebie włożyła, jesteś za głupia, żeby to zrozumieć, nie nadajesz się.” Matka pani Y była subtelniejsza w przycinaniu skrzydełek dziecka: „ach, to nie dla ciebie, za trudne, zbyt skomplikowane, niebezpieczne. Chcesz pojechać na Kubę? Ależ z ciebie marzycielką, ha ha, po kim ty to masz? Chcesz zostać pisarka? Dziecko, przecież to nawet nie jest zawód.”

 

Pani X i pani Y dorastają w klimacie Bycia Niewystarczająco Dobrą lub Przesadnie Chcącą Czegoś, Czego Się Nie Da Mieć. Bojaźliwa miłość do matki wygrywa z nienawiścią (która jak wiadomo niebezpiecznie prowadzi do zerwania więzów z Wszechmogącym Bogo-Rodzicem, a więc oznacza śmierć głodową lub zapadnięcie w chorobę sierocą lub, jak słusznie zasugerował Freud, kastracją emocjonalną). 

Pani X i pani Y ćwiczą się w przystosowywaniu, dostosowywaniu, zgadywaniu, spełnianiu, zaspakajaniu. Łączy je wspólny i jedyny cel życiowy, czyli bycie dobrą córką, która nie sprawia kłopotu, nie zwraca na siebie uwagi, jest cierpliwa, wyrozumiała i super-pomocna. Pani X zamiast biologiem zostaje higienistką, a pani Y uczy polskiego w odrapanej podstawówce za remizą. Wciąż opiekują się stetryczałymi matkami. Ich mężowie to prawdziwi macho, wszystko wiedzą lepiej i w razie czego obronią, dając intruzowi w pysk (jeśli pan X nie jest akurat w Niemczech na budowie, a pan Y nie odsypia pijaństwa na wersalce przy włączonym Polsat Sport SPN (Stacja Prawdziwego Mężczyzny).

 

Wróćmy jednak do momentu, w którym nimfetka Echo spotyka Narcyza (również ofiarę trudnego dzieciństwa, skazanego na nieodwzajemnioną miłość do siebie samego). Chłopak jako pierwszy dostrzega w lesie śliczną dziewczynę i trochę się w niej zakochuje (kto powiedział, że możemy kochać tylko jedną osobę na raz). 

 

„Witaj moja piękna, czy nie czujesz się w tym lesie samotna?”

„Samotna, samotna” mówi Echo.

„Mam ochotę cię całować, czy ty też?”

„Też, też”

 „Co byś powiedziała na seks/ na ślub / na dzieci / na dom po dziadkach / na samochód marki Skoda / na wakacje w kanaryjskiej przetwórni turystów/ na obiad u mojej koszmarnej rodziny / na to i tamto…, bo moim zdaniem ten pomysł jest bardzo dobry …”

„Dobry, dobry” powtarza Echo po 10 latach małżeństwa. 

 

Narcyz jest już poważnie znudzony, to co kręciło go na początku romansu, łagodność Echo, jej bezkonfliktowość, zgadzanie się na wszystko i uwielbienie okazywane mu, niezależnie od tego, ile wkłada do małżeńskiego banku kredytowego, gdzie walutą są emocje pozytywne jako depozyt i negatywne (paskudne określenie, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy) jako debet; to wszystko obecnie strasznie go nudzi, a kręci go tylko ta ruda ekspedientka o niewyparzonym języku, która potrafi go ofuknąć „A gdzie z tymi ręcami, pacanie! Nie dla psa kiełbasa”. O, jakże chętnie przeleciałby rudą na zapleczu między skrzynkami Mirindy i piwa Okocim.

Pani X i pani Y przychodzą do mnie (osobno, choć mogłyby razem, na łączoną sesję, co zaoszczędziłoby im pieniędzy, a mnie 50 minut październikowego popołudnia, które mogłabym przeznaczyć na czytanie Stephena Hawkinga w wersji popularno-naukowej).

On mnie już nie kocha, on już mnie nie chce, a ja tak się starałam. Obiady gotowałam, spodnie ubrudzone farbą akrylową prałam, z rzygów go wyławiałam, do pracodawcy dzwoniłam z usprawiedliwieniem, że czwarta w tym miesiącu grypa go zmogła. I zawsze mu dawałam, czy miałam ochotę na seks, czy nie, to zawsze mu dawałam, bo wiadomo, jak się chłopu nie da, to na baby pójdzie. A on i tak poszedł, to tej rudej z Delikatesów Centrum się ślini, skrinszoty jej robi i na fejsie lajkuje. A ja tylko chcę, żeby on mnie kochał.

 

No i co ja mam robić pani Agnieszko?

 

W pracy powściągam swoje zapędy do rozwiązywania problemów innych za innych i jestem oględna w doborze słów; ale tu, na blogu, mogę przecież powiedzieć coś dosadniej.

 

Dixonowa zatem radzi co następuje: A weźże się babo ogarnij i powiedz mu prawdę, że nie kręci cię jego poranny, browarno-zgniły oddech, nie inspiruje jego szeroki wachlarz zainteresowań składający się z nastu kanałów na Polsat Sport SPN, że jego ojciec jest śmierdzącym pijakiem i brutalem, a matka naiwną nudziarą. Że hotele turystyczne na Kanarach napawają cię obrzydzeniem, i że zamierzasz skończyć biologię, bo praca higienistki jest poniżej twoich możliwości. I na zakończenie możesz dodać, że jeszcze go trochę kochasz i jeśli się postara, to wciąż ma szansę.

 

Wyobrażam sobie tą scenkę w oliwnym gaju, kiedy rozgniewana Hera rzuca klątwę na bladą z przerażenia Echo. I widzę oczami wyobraźni jak czas lekko się cofa i Echo podnosi głowę, jej policzki różowieją, plecy prostują się, a w oczach błyska odwaga. I mówi śmiało do Hery: „On się ugania za laskami, a ty mnie za to obwiniasz??? A weźże się babo ogarnij, no i co z tego, że masz 45 lat? Jesteś piękna i seksowna, możemy iść razem do klubu, potańczyć z Parysem, możesz nawet bzyknąć Herkulesa i od razu ci przejdzie. I zobaczysz, że ten twój łysawy Zeus z wystającym spod togi piwnym brzuszkiem na kolanach do ciebie wróci”.

I odchodzą razem, kołysząc biodrami i potrząsając lokami, dwie piękne kobiety, jedna dwudziestoletnia, druga czterdziestoletnia, a z tyłu wyglądają jak siostry. Aż pochłania je neonowe, słodkie światło w holu nocnego klubu Olimp.

Amen. 

 

 

 

Please reload

Featured Posts

Echoistka, idealna żona dla Narcyza

October 31, 2019

1/3
Please reload

Recent Posts

December 8, 2019

November 25, 2019

January 2, 2019

Please reload

Archive
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Facebook Basic Square
  • Twitter Basic Square
  • Google+ Basic Square